wtorek, 12 marca 2013

Rozdział I


Jak zawsze wstaje, ubieram się, jem śniadanie i wychodzę do szkoły. Po drodze zachodzę po Nicki. Dzień jak co dzień.
-Hej Nicki. – mówię z uśmiechem, cieszę się że ją widzę. Znam ją dość długo i jest mi naprawdę bliska.
- Hej Tina. - przytula mnie mocno.- To co idziemy do sklepu?
-Jasne! Jak zawsze !
Po drodze rozmawiamy. W sklepie kupujemy chrupki kukurydziane o smaku czekoladowym i sok jabłkowy. Kiedy już docieramy do szkoły odwieszamy kurtki i od razu uciekamy pod salę lekcyjną. Nasze towarzystwo nam starcza i nie potrzebujemy innych do uszczęśliwiania się nawzajem. Wyjmuję słuchawki jedna wędruje do ucha przyjaciółki, druga do mojego i puszczam to co zwykle- hity One Direction. Uwielbiamy ich to naprawdę fajne chłopaki. Śpiewamy i tańczymy znając każdy teledysk na pamięć, a reszta dziwnie się na nas patrzy. My po prostu to ignorujemy i robimy to co lubimy.
Niestety rozbrzmiewa dzwonek powiadamiający początek fizyki. Nie cierpię fizyki, a nasz pan myśli, że jeśli poda nam więcej informacji do nauczenia wszyscy będą go kochali jeszcze bardziej. Myli się.
W końcu nadchodzi czas na muzykę czyli również wyżerkę- tak nazywamy z Nicki jedzenie wszystkiego co wcześniej kupiłyśmy. Po lekcji muzyki odliczamy czas do końca. Zadziwiająco szybko dziś płynie. Nareszcie słychać dzwonek oznajmiający nam koniec lekcji. Wraz z przyjaciółką pędzimy do szatni naszej klasy, bo potem jest tam tyle ludzi, że ledwo da się oddychać. Chwytamy kurtki i wychodzimy ze szkoły w rytm lecącej piosenki podśpiewując. Nagle piosenka się zatrzymuje i na mojej komórce widnieje numer mojej mamy. Odbieram i słyszę tylko.
-Tina? Skończyłaś już lekcje?
-Yyy… Tak a co?
-Czekam pod piekarnią chodź szybko czekam pa! – nie daje mi dojść do słowa i rozłącza się.
Zdziwiona trochę zachowaniem mojej mamy, żegnam się z przyjaciółką po czym biegnę w stronę piekarni. Widzę samochód i machającą mi mamę. Podbiegam, otwieram drzwi i wsiadam do auta.
-Hej mamo! Cieszę się, że cię widzę? – śmieję się i patrzę na uśmiechniętą jak nigdy mamę. – Coś się stało?
-Hej córciu! Nic a czemu pytasz? – uśmiech wciąż nie schodzi z jej twarzy a wręcz się rozrasta.
-No bo… tak się cieszysz jak byś wygrała milion w Totka.
-Nie mogę się cieszyć na widok mojej córki? Jak w szkole? – pyta próbując zmienić temat.
-Dobrze. Pamiętasz to wypracowanie na polski,  o którym ci mówiłam? Dostałam 6 ! – chwalę się mamie.
-No to pięknie! Jestem z ciebie dumna. Mam do ciebie małą prośbę. Czy mogłabyś dziś zająć się Alison? Ja muszę iść na spotkanie o pracę, a sąsiadka nie ma z kim ją zostawić. –Alison to córka sąsiadki, ma dwa latka i jest słodką małą blondyneczką. Uwielbiam ją, bo jest taka kochana i grzeczna.
-No ale ja chciałam iść z Nicki na Starówkę. Ale jak już muszę to dobrze zajmę się nią, ale u nas tak? – mówię lekko zawiedziona.
-No tak. A z Nicki pójdziesz kiedy indziej. Przepraszam, że cię tak z tym zostawię, ale rozumiesz?
-Tak mamo. Rozumiem.
Mama daje mi całusa w policzek i parkuje przed naszym domem. Jest to jedno piętrowy domek w kolorze jasnopomarańczowym. Wysiadam z samochodu i idę w stronę drzwi. Chwytam telefon i piszę do Nicki, że nie możemy się dziś spotkać na Starówce, ale jeśli chce może przyjść do mnie. Zrobimy sobie wieczorek filmowy. Oczywiście jak zapraszam Nicki to na noc to oczywiste dla nas.
Zdejmuje moje nowe buty, chwytam małą butelkę soku pomarańczowego i idę na górę do swojego pokoju. Otwieram białe drzwi a tam… na moim łóżku ni stąd ni z owąd siedzi sobie Liam Payne. Rzucam plecak na ziemię, sok ląduje na łóżku i wieszam mu się na szyję. Ja i Liam od lat paru lat jesteśmy przyjaciółmi. Nasze mamy mają ze sobą bardzo dobry kontakt. Chodziły ze sobą do liceum.
-Daddy ! – wykrzykuje radośnie, latająca w koło na szyi przyjaciela. Kręcimy się tak jeszcze chwilę, aż w końcu od mnie opuszcza na ziemię.
-Tina ! Stęskniłem się za tobą !- teraz to on mnie mocno przytula. Ma 178 cm wzrostu więc musi się schylić.
-Ja też! Jak to możliwe, że tu jesteś?! Nie mieliście trasy koncertowej do jutra?
-Mieliśmy, ale Niall skręcił kostkę i nie mogliśmy wystąpić. Smutno nam z tego powodu, ale cóż. Postanowiłem Cię odwiedzić i zrobić ci miłą niespodziankę. Ale chyba nie wyszło.
-Żartujesz?! Najlepsza niespodzianka na świecie! – mówię wtulona.
Nagle wchodzi mama i oznajmia nam, że jedzie. Żegnamy się z nią, a ja całkiem zapominam o Lenie.
-Co porobimy? O matko ! Zapomniałam, muszę zająć się córką sąsiadki. – mówię zawiedziona, bo zamiast spędzić miło dnia z Liam’em muszę niańczyć się dzieckiem.
-Spokojnie to była tylko podpucha, a tak po za tym zobacz co ci przywiozłem. Leży w twojej garderobie.
Spodziewam się jakiegoś boskiego T-shirtu, a tu wyskakują mi chłopaki: Harry, Louis, Niall… i Zayn. Zawsze miałam najsłabsze kontakty z Zayn’em, nie przepadam za nim.
Krzyczą -NIESPODZIANKA! – z uśmiechniętymi twarzami, oprócz Zayn’a. Widzę jego wymuszony uśmiech.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto i pierwszy rozdział, w którym pragnę pozdrowić najlepsiejszą na świecie Dominikę, Nikę, Nicki, która uwielbia 1D a w szczególności Hazzę <33 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz