Wracamy do domu. Zdejmuję
Goudzie smycz, zdejmuję buty i wchodzę do salonu. Całkiem zapomniałam, że jest
u mnie przyjaciółka z Hazzą. Leżą wtuleni na kanapie. Słodko razem wyglądają,
więc nie mogę się powstrzymać i robię im zdjęcie telefonem. Do mnie dochodzi
Liam. Również uśmiecha się na ich widok. Pytam przyjaciela czy jest głodny, a
on potwierdza, więc kierujemy się w stronę kuchni.
-Co byś zjadł? –pytam.
-Nie. Co ty byś zjadła ja zrobię kolację. –mówi Liam i odsuwa mnie na bok.
-Kolacja o 3.00 w nocy, ciekawie. – śmiejemy się. –Może jajecznicę?- proponuję.
-Okej mi pasuje.- odpowiada i wyjmuje patelnie i 4 jajka.
Podaje mi talerz z idealnie wysmażoną i przyprawioną jajecznicę. Wkładam do ust widelec z jedzeniem i czuję jak się rozpływam.
-To jest przepyszne! – krzyczę z pełną buzią. Po czym wpycham kolejny kęs.
-Dzięki, zwykła jejecznica. –patrz na niego z sarkazmem.
Po zjedzonej, pysznej kolacji zapraszam przyjaciela na górę do pokoju. Siadamy na łóżku i rozmawiamy. Kładę głowę na jego ramieniu, a on mnie obejmuje. Siedzimy tak jakieś 10 minut, a potem podchodzi Gouda. Coś ją wzięło na czułości. Głaszczę ją, przytulam, mówię jak ją kocham. A po tym ona sobie idzie. Kochana. Wracam na łóżko i kładę się na nim. Obok kładzie się Liam. Tak że nasze twarze są obok siebie, moje nogi na górze, a jego na dole. Nagle on wstaje, chwyta moją gitarę i zaczyna ją stroić.
-Co Ty robisz?- pytam patrząc ze zdziwieniem.
-Stroję gitarę. Dawno razem nie śpiewaliśmy.- mówi szczerząc się do mnie.
-Ale… ja…
-Nie mów tak. Umiesz! – nie daje mi dokończyć. – Masz głos jak anioł. Wszyscy ci to mówią, a Ty i tak zawsze swoje.
-Ale ja naprawdę nie umiem. I ekhm! To ty masz głos jak anioł. – mówię patrząc na przyjaciela.
-Tak, tak. Śpiewamy?
-No dobra. Z Tobą zawsze skarbie. – daję mu całusa w policzek.
Śpiewamy Little Things, More Then This. Jest świetnie mi też tego bardzo brakowało. Uwielbiam śpiewać z Liamem. Ma taki świetny głos. Wręcz nieskazitelny.
Leżymy razem na łóżku pod moim fioletowym kocykiem. To nasz ulubiony kolor, zresztą kocyk też. Przytuliłam się do niego mocno i szepnęłam – Kocham cię jak brata. Jesteś mi naprawdę bliski. Spojrzał na mnie pocałował w głowę i zaśpiewał po cichu: - I can love you more then this… Uśmiechnęłam się i zaczęłam myśleć. Widziałam go ostatnio jak miał krótkie włosy i nie miał jeszcze tatuażu na ręku. Długo się nie widzieliśmy, ale to nadrobimy.
Jest już 4:00 w nocy a my wciąż nie śpimy. Sięgam po laptopa i włączam „Toy Story” ulubiony film mojego przyjaciela.
Nawet nie wiem kiedy ale zasypiam i budzę się o 10:00 wtulona w Liama. Nade mną stoi moja przyjaciółka i patrzy raz to na mnie raz to na chłopaka.
-Jesteśmy przyjaciółmi jasne? Nic więcej, prawie jak rodzeństwo. Rozumiesz?
-Tak, tak przyszłam spytać cię czy mogę coś zjeść.
-Ty się pytasz? No nie wierzę. Mówiłam bierz co chcesz.
-No tylko chodzi o to, że nic nie ma. A ja nie chcę sama iść do piekarni.- uśmiecha się do mnie.
-Dobra już idę. Harry śpi?-pytam zaciekawiona.
-Jak zabity.-mówi sarkastycznie.
-To co wy wczoraj robiliście?- szczerzę się jak idiotka.
-Film… - zacina się i nie wie co powiedzieć.
-Jasne. Dobra idziemy? –pytam, bo wiem, że i tak więcej z niej nie wyduszę.
-Tak.- Odwraca się i idzie na dół.
Powoli wypełzam z ramion Liama, a on nawet nie drgnął. Idę w stronę łazienki, przemywam twarz i schodzę na dół. Nicki już czeka. Wychodzimy i wracamy z świeżymi bułkami, dla nas po jednej, dla chłopców po dwie, twarożkiem i oczywiście czymś słodkim.
Przygotowujemy śniadanie i wtedy przychodzą do nas zaspani Harry i Liam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Dedykuję ten rozdział mojej @ShizzlyBizzly i wszystkim czytaczom <3
-Co byś zjadł? –pytam.
-Nie. Co ty byś zjadła ja zrobię kolację. –mówi Liam i odsuwa mnie na bok.
-Kolacja o 3.00 w nocy, ciekawie. – śmiejemy się. –Może jajecznicę?- proponuję.
-Okej mi pasuje.- odpowiada i wyjmuje patelnie i 4 jajka.
Podaje mi talerz z idealnie wysmażoną i przyprawioną jajecznicę. Wkładam do ust widelec z jedzeniem i czuję jak się rozpływam.
-To jest przepyszne! – krzyczę z pełną buzią. Po czym wpycham kolejny kęs.
-Dzięki, zwykła jejecznica. –patrz na niego z sarkazmem.
Po zjedzonej, pysznej kolacji zapraszam przyjaciela na górę do pokoju. Siadamy na łóżku i rozmawiamy. Kładę głowę na jego ramieniu, a on mnie obejmuje. Siedzimy tak jakieś 10 minut, a potem podchodzi Gouda. Coś ją wzięło na czułości. Głaszczę ją, przytulam, mówię jak ją kocham. A po tym ona sobie idzie. Kochana. Wracam na łóżko i kładę się na nim. Obok kładzie się Liam. Tak że nasze twarze są obok siebie, moje nogi na górze, a jego na dole. Nagle on wstaje, chwyta moją gitarę i zaczyna ją stroić.
-Co Ty robisz?- pytam patrząc ze zdziwieniem.
-Stroję gitarę. Dawno razem nie śpiewaliśmy.- mówi szczerząc się do mnie.
-Ale… ja…
-Nie mów tak. Umiesz! – nie daje mi dokończyć. – Masz głos jak anioł. Wszyscy ci to mówią, a Ty i tak zawsze swoje.
-Ale ja naprawdę nie umiem. I ekhm! To ty masz głos jak anioł. – mówię patrząc na przyjaciela.
-Tak, tak. Śpiewamy?
-No dobra. Z Tobą zawsze skarbie. – daję mu całusa w policzek.
Śpiewamy Little Things, More Then This. Jest świetnie mi też tego bardzo brakowało. Uwielbiam śpiewać z Liamem. Ma taki świetny głos. Wręcz nieskazitelny.
Leżymy razem na łóżku pod moim fioletowym kocykiem. To nasz ulubiony kolor, zresztą kocyk też. Przytuliłam się do niego mocno i szepnęłam – Kocham cię jak brata. Jesteś mi naprawdę bliski. Spojrzał na mnie pocałował w głowę i zaśpiewał po cichu: - I can love you more then this… Uśmiechnęłam się i zaczęłam myśleć. Widziałam go ostatnio jak miał krótkie włosy i nie miał jeszcze tatuażu na ręku. Długo się nie widzieliśmy, ale to nadrobimy.
Jest już 4:00 w nocy a my wciąż nie śpimy. Sięgam po laptopa i włączam „Toy Story” ulubiony film mojego przyjaciela.
Nawet nie wiem kiedy ale zasypiam i budzę się o 10:00 wtulona w Liama. Nade mną stoi moja przyjaciółka i patrzy raz to na mnie raz to na chłopaka.
-Jesteśmy przyjaciółmi jasne? Nic więcej, prawie jak rodzeństwo. Rozumiesz?
-Tak, tak przyszłam spytać cię czy mogę coś zjeść.
-Ty się pytasz? No nie wierzę. Mówiłam bierz co chcesz.
-No tylko chodzi o to, że nic nie ma. A ja nie chcę sama iść do piekarni.- uśmiecha się do mnie.
-Dobra już idę. Harry śpi?-pytam zaciekawiona.
-Jak zabity.-mówi sarkastycznie.
-To co wy wczoraj robiliście?- szczerzę się jak idiotka.
-Film… - zacina się i nie wie co powiedzieć.
-Jasne. Dobra idziemy? –pytam, bo wiem, że i tak więcej z niej nie wyduszę.
-Tak.- Odwraca się i idzie na dół.
Powoli wypełzam z ramion Liama, a on nawet nie drgnął. Idę w stronę łazienki, przemywam twarz i schodzę na dół. Nicki już czeka. Wychodzimy i wracamy z świeżymi bułkami, dla nas po jednej, dla chłopców po dwie, twarożkiem i oczywiście czymś słodkim.
Przygotowujemy śniadanie i wtedy przychodzą do nas zaspani Harry i Liam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Dedykuję ten rozdział mojej @ShizzlyBizzly i wszystkim czytaczom <3
Oj Hazza <3
OdpowiedzUsuńZawsze bd się nim zachwycać <3
Rozdział też niczego sobie, ale ZA KRÓTKI :C
Masz mi pisać częściej!
Postaram się bejbs <3
UsuńAwww, jaram się *.*
OdpowiedzUsuń